Zbiorowa mogiła Ofiar egzekucji Żydów w Mszanie Dolnej, Pańskie 19.08.1942 r.

To bez wątpienia miejsce największej zbrodni w rejonie Mszany Dolnej. 19.08.1942 r. gestapo z Nowego Sącza pod dowództwem osławionego kata sądecczyzny, Heinricha Hamanna, wymordowało tu co najmniej 881 osób narodowości żydowskiej, w tym kilka rodzin ochrzczonych Żydów. Ofiary to przede wszystkim mszańscy i okoliczni Żydzi, ale także deportowani z Krakowa, Łodzi, Bielska Białej, Zembrzyc, Tymbarku, Dobrej, Skrzydlnej, Rabki, Nowego Targu, a nawet Berlina i Wiednia. Głównie kobiety, dzieci, osoby starsze i niepełnosprawne - grupę młodych, zdrowych mężczyzn tuż przed egzekucją oddzielono do dalszej pracy, m.in w pobliskich kamieniołomach oraz "porządkowania mienia" po zamordowanych. Świadkowie mówią o 100-150 oddzielonych osobach - znamy nazwiska niektórych z nich, gdyż niewielkiej grupie udało się przeżyć. Ocaleni to: Abraham Borger, Moses Aftergutt, Lejb Gatterer, Józef Friedman, Hirsch Aleksander Mastbaum i uratowany przez mszańskich Sprawiedliwych Mosze Jered. Także oddzieleni w tej grupie, którzy jednak nie przeżyli to m.in.: Izaak Treuberman, Chaskiel Buchsbaum, Józef Traurig, Naftali Stern, Józef Goldberger. To dzięki temu ostatniemu mamy w miarę dokładną listę Ofiar - wykradł jej kopię pijanym katom pod koniec egzekucji. Nie znamy losu wszystkich, duża część z tych chwilowych "szcześliwców" została zastrzelona prawdopodobnie później, w rejonie Raby Niżnej - tak przynajmniej zeznał ich morderca, Hamann. To temat czekający na osobne opracowanie. 

Niemcy przygotowali się do egzekucji, zadbali o to, by nie wybuchła panika. Ogłosili zbiórkę 19.08.1942 r. o 6 rano na placu w tzw. Olszynach, rozpuszczając pogłoski, że Żydzi będą deportowani do pracy na Wołyń. Przydzielono na "podróż" bochenki chleba, marmoladę. Każdy mógł zabrać do 10 kg najpotrzebniejszego bagażu. Niektórzy uwierzyli, nie wszyscy. W przeddzień powiesiły się żona i córka lwowskiego adwokata, Irena i Anna Werejbejczyk. 

Mamy wiele relacji świadków tego wydarzenia, szerzej omówimy je w rozdziale „Zagłada”, tu tylko w skrócie – po oddzieleniu na placu zbiórki grupy silnych mężczyzn (musieli się „wykazać” wytrzymałością przy gimnastyce), pozostałych pędzono w grupach 50-100 osób kilkaset metrów powyżej, na wzgórze Pańskie. Tam, w wąwozie, przy dwóch dębach nocą zostały wykopane dwa duże doły. Miały mieć wymiary 22 x10 m. Gestapowcy urządzili sobie stanowisko za stołem, na którym stała wódka i leżała lista sporządzona 15.06.1942 r. przez Judenrat na żądanie Niemców. Nieszczęsne Ofiary musiały się rozbierać przed śmiercią, po czym pędzono je nad wykopane groby. Dwóch gestapowców strzelało w tył głowy, małe dzieci wyrywano matkom i wrzucano żywcem między trupy; niekiedy zabijając wcześniej kamieniem, uderzeniem. Kolejne warstwy ciał ugniatano kołami ciężarówek. Egzekucja trwała około 8 godzin. Przeprowadziło ją gestapo z Nowego Sącza; strzelali na zmianę Johann Gorka (określany przez jednego ze świadków jako „renegat” Jan Górka, volkksdojcz ze Śląska) i esesman Gunter Labitzki, pochodzący z Berlina szofer Heinricha Hamanna, który dowodził całą akcją. Na miejscu mieli być takze esesmani Hans Boning i Paul Denk. Granatowa policja i „Junacy” pilnowali „porządku”, czasem siłą doprowadzając opornych na miejsce zbrodni. Kilka osób próbowało się buntować, uciekać. Nie mieli wielkich szans. Po egzekucji oprawcy urządzili sobie „ochlaj”- jak się wyraził Aleksander Kalczyński, w restauracji Potaczka. Świętowali pod hasłem: „Mszana Dolna wolna od Żydów”, przy ochoczym współudziale kilku miejscowych volksdojczów.

W 1946 r. do Mszany przyjechał Kuba Weissberger, syn Samuela z ul. Piłsudskiego. Przeżył wojnę w Rosji. Nie zastał już nikogo ze swoich bliskich: ojca i siostry Lolę i Lusię zamordowano na Pańskim, matka zmarła wcześniej po operacji w szpitalu w Nowym Sączu. Kuba sprzedał rodzinny dom i ufundował pomnik na miejscu zbrodni, sam wcześniej go projektując. „Na wieczny żal” polecił posadzić przy nim 7 brzóz; rosną tam do dziś. Z boku pomnika znajduje się inskrypcja: „Projektował Kuba Weissberger, syn Samuela, brat Lusi i Loli tu spoczywających”. Taka adnotacja na ten temat znajduje się w zasobach Instytutu Yad Vaszem w Jerozolimie:

„We wrześniu 1946 r. Jakub Weissberger, syn Samuela, nabył miejsce gdzie znajduje się masowy grób i wystawił na nim pomnik. Pomnik ten został wystawiony w cemencie według własnego projektu Jakuba przez majstra Pitalę, a nadzorował budowę sędzia Dr.Kisiel. W imieniu nieobecnych żałobników siedem brzóz zostało zasadzonych dookoła pomnika, a miejsce zostało ogrodzone płotem. Na pomniku został wyryty napis:

Tu leży 881 Ofiar Padli z rąk zbirów hitlerowskich 19.08.1942 4. Wieczna pamięć poległym! 6 elul 5702”

Niestety, komuś pomnik ów przeszkadzał, tablica na nim została rozbita, trzeba ją było wymienić. Ta pierwotna zachowała się na archiwalnych fotografiach, które prezentujemy poniżej. Obecny napis głosi: „Pamięci pomordowanych 881 Żydów z Mszany Dolnej i okolicy przez zbirów hitlerowskich w dniu 19.08.1942, których ostatnim krzykiem jest cisza tego miejsca, składają hołd ocaleni z faszystowskiego pogromu Żydzi”

W 2012 r., w 70. rocznicę zbrodni, dzięki naszej inicjatywie, popartej i podpisanej przez kilkudziesięciu mieszkańców Mszany Dolnej, ostatnią drogę naszych żydowskich współobywateli nazwano Aleją Pamięci Ofiar Holokaustu. U jej wejścia władze miasta postawiły pamiątkowy głaz. Postawiono także tablicę informacyjną.