Wizyta potomków rodziny Borgerów w Mszanie Dolnej

21.08.2026 r. odwiedziła nas rodzina potomków zamordowanych w masowej egzekucji na Pańskim Rozalii i Lipmana Borgerów: Szoszana Rosenberg z mężem Yehudą, córką Shiri, zięciem Roe oraz trójką wnuków. 

Szoszana była pierwszą poznaną przez nas osobiście potomkinią mszańskich Żydów. Utrzymujemy kontakty od lat, a nasze relacje są niemalże rodzinne. Szoszana jest wnuczką Róży i Lipmana Borgerów, siostrzenicą Bernarda Borgera, zamordowanych w zbiorowej egzekucji na Pańskim 19.08.1942 r. 

"To mój wujcio" - mówiła wczoraj swoim wnukom Szoszana,  wskazując fotografię Bernarda, brata jej mamy. Trudno było powstrzymać wzruszenie. Szoszana nigdy wuja nie poznała. Przeżył niewiele ponad 20 lat. Miał niesprawną nogę, więc był nieprzydatny dla III Rzeszy.

 

Nie dostał takiej szansy, jak jego brat, Romek, zostawiony do dalszej pracy.

Patrzą na nas z fotografii wykonanych dzień przed potworną masakrą, w której zostali zamordowani. Mamieni przez Niemców obietnicą, że jadą do pracy na Wołyń, chcieli zrobić pamiątkowe zdjęcie, gdyby nie wrócili.....

 

A obok nich kolejna osoba z rodziny, Józik Goldberger (Róża była jego ciocią, siostrą ojca). Ten, dzięki któremu mamy listę zabitych. Ten, który uciekł, lecz wrócił do Mszany, bo liczył na życzliwość dawnych sąsiadów. Daremnie. Miał tylko 18 lat. Już na zawsze.

 

Golda Borger, najmłodsza córka Róży i Lipmana, mama Szoszany, ocalała przez wadowickie getto i obozową gehennę, ale przeżyła Zagładę. Podobnie jak jej brat, Romek/Abraham, który był ważnym świadkiem na procesach zbrodniarzy.

 

Niestety, ich starsza siostra, Salomea, zginęła w komorach gazowych Auschwitz-Birkenau, z dwiema małymi córeczkami, Lolą i Goldą. Podobny los spotkał także jej męża.

 

Goście z Izraela przywieźli jorcajtowe świece, które zapala się na grobach bliskich w rocznicę śmierci. My, jak zawsze, poczęstowaliśmy ich domowym żurkiem, który Szoszana wspomina z rozrzewnieniem. Tylko jej mama, śpiewająca jej polskie kołysanki (teraz ona śpiewa je wnukom), robiła taki żur.

 

Wnuczęta Szoszany: Linoy, Gaya i Nittay z ciekawością oglądały podarowane im książeczki o mszańskim cmentarzu żydowskim, po którym oprowadza ich rówieśników dziwny lew, opowiadający dzieciom o świecie, który 84 lata temu przestał w naszym mieście istnieć....